Tête à Tête z Ważką Gadziogłówką

29 Październik 2013

dragonfly headPo krętych ścieżkach skojarzeń doszedłem do wniosku, że prawie każdy język ludzkości jest kolażem innych języków. Niby nic w tym nowego, bo lingwiści znaleźli jakieś zlepki liter, które są rzekomo widoczne w licznych językach naszych praszczurów. Jako pseudo-naukowiec pozwolę sobie żartobliwie udawać, że mam jakieś dowody na poparcie moich wywodów. Oczywiście, że nie mam ich, poza Guglem i Wikipedią, gdzie prawdziwi naukowcy tłumaczą tysiące znaczeń. Moja teza głosi, że w odczytywaniiu znaczeń słów, trzeba odwołać się do podświadomości i fantazji poetycznej. W tym krótkim eseju spróbuję skleić kolaż z pra-znaczeń słowa „głowa”. W jej rodowodzie jest zakodowane pierwotne znaczenie – Łysa Góra. Prasłowo”halva” z łaciny „calvus, calva – goły, łysy, a stąd Calvaria – góra  (łysych) czaszek i sanskryt „kapala”- czasza i czaszka. Trupie czaszki pokonanych wrogów były używane jako miski do picia samogonu. W przenośni głowa ma wiele znaczeń. Moja ulubiona: „głowa państwa upadła na kolana przed głową kościoła.” Kaput – jidisz i niem.- stracony, kraksa, ruina, śmierć. Francuskie „tête à tête” jest bardziej romantyczne niż polskie „łeb w łeb”. Aby zgromadzić spory kapitał trzeba mieć głowę do interesów, czyli kiepełe. Na zdjęciu głowa ważki różnoskrzydłej z podgatunku gadziogłówek, trzepli i smagleców. Po ang. mucha smok (dragonfly). Tylko tyle podołałem w dzień wstecznego Merkurego.

Ucisz Serce, Ucisz Serce

28 Wrzesień 2013

Ucisz serce, ucisz serce
W białym świetle rozpalonych świecheart arrow
Ucisz serce, ucisz serce
Jedno z wielu, jedno z wielu serc
Wielki Panie winorośli,
Stworzycielu gwiazd,
Proszą dzieci i dorośli:
Nie zapomnij, nie zapomnij nas!

Niedościgniona w interpretacji tego tekstu, Anna Szałapak, śpiewa tutaj tę piękną i wzruszającą piosenkę Agnieszki Osieckiej.

Mozol się Wiązaniem Supełek Życia

20 Wrzesień 2013

supel 21.9.2013Darmo mozolisz się, blady,
I kurzem książnic mózg tuczysz.
Nie dasz, nieśpiewny łbie, rady,
Bo tego się nie nauczysz

Staff Leopold: Pieśń

Odpowiedź wysupłałem z etymologiii tego prasłowiańskiego słowa, które oznacza taką pracę, od  której dostaje się „mozoły” na dłoniach. W dawnym znaczeniu nagnioty albo odciski, a nawet blizny i wrzody. Od pochłaniającego wielu czasu czytania zakurzonych książnic też można było dawniej nabawić się odcisków na mózgu. Teraz mam internet, elektroniczny bieg przez płotki, utrzymujący mnie w rozsupłanym z mozolnych ślęczeń nad małym drukiem,śpiewnym łbie. Pisanie wierszy, czego Staff  był świadomy, jako błyskotliwy poeta, pompuje w nieśpiewny łeb tyle rytmów i rymów, że już nie domaga się tuczenia. Głęboka prawda etymologiczna o tym mozole jest ukryta w litewskim słowie „mazgas-supeł” i jego poetyczny synonim „pączek na drzewie”, w którym jest zawiązany supełek kwiatu. Czasownik pochodzący z tego słowa” mezgiu” znaczy „wiązać supełki, dziergać pończochy”. Litwinki mają głęboką wiedzę o wiązaniu wielu rodzajów supełków. Tutaj możecie popatrzyć przez kilka minut i nauczyć się jak powstaje jeden z nich – mazgas Austriškas vedlys.  Wiązanie supełków życia to bardziej skomplikowana sztuka. Najważniejsze jest to, aby zdobyć wiedzę o tym jak je rozsupłać, co ułatwia uczenie się ich wiązania. Mozolcie się poetycznie.

Osobiste Znaleziska w Ruinach Pompeii

16 Wrzesień 2013

Pompeii-venusWrzesień-jesień, energia gwiazd Panny i coraz bardziej zdumiewające, osobiste skojarzenia. Wczoraj medytowałem nad ukrytymi znaczeniami słowa „proch”. Na tym tropie pojawiło się nazwisko kompozytora 19 wieku, które wybuchnęło nagle jako niezwykle wysokie „C” i trele wspaniałej Marii Callas i dzisiejsza rocznica jej śmierci 36 lat temu. (opisane w Uroczysku). Dziś powędrowałem ścieżyną synonimów „prochu” i wpadłem w „pył”. Tutaj, bardzo szybko, pojawiła się Pompea- miasto w pobliżu Neapolu, u stóp Wezuwiusza, pogrzebane przez stulecia w pyle gigantycznego wybuchu tego wciąż czynnego wulkanu. Wiele lat temu odwiedziłem te pieczołowicie odgrzebane ruiny w towarzystwie żony i córki. Gdy stanąłem przed kasą, aby kupić bilety, moja żona Kay, powiedziała: ” Ja tam nie chcę iść, bo czuję straszliwy lęk. Mam dreszcze i coś sciska mi gardło!” Ostatecznie, jej strach powoli ustąpił i mogliśmy zwiedzić ten zabytek, gdzie znaleziono tysiące ludzkich szczątków skamieniałych w pyle Wezuwiusza, który wybuchnął w dniu 24 sierpnia 79 roku. Niby mały okruch wiedzy – dla mnie to jednak dzień moich urodzin, a Kay, która zmarła dwa lata temu, urodziła się 17 września. Oboje byliśmy spod znaku Panny, tyle że ja urodziłem się w południe, a ona o północy. Jej spontaniczny lęk u wejścia do Pompeii mógł mieć wiele powodów- może była jedną z ofiar tej katastrofy, albo odczuła poteżną energię paniki mieszkańców, ginących bezradnie w katakliźmie stuleci. (link do Uroczyska)

Sny Ptakopyska na Ulicach Gondwany

13 Wrzesień 2013

dziobak-platypusOstatnio miewam coraz dziwniejsze sny. Zeszłej nocy powędrowałem somnabulicznie do Gondwany-południowego superkontynentu ziemi sprzed 500 milionów lat. Moim przewodnikiem był niewątpliwie cudaczny dziobak, którego spotkałem dzień wcześniej na ścieżce licznych skojarzeń. Ten wodnoziemny odmieniec wśród normalnych ssaków żyje tylko w Australii i Tasmanii, które były częścią Gondwany. To wyjaśnia częściowo jego kaczy dziób, łapy wydry, pokryty gęstym futrem bobrowy ogon, wężowy jad w nożnym pazurze i wysiadywanie jajek a la kura, z których rodzą się małe dziobaki. Dla mieszkańców Australii ten kaczodziobak jest narodową ikoną. jak nasz biały orzeł. Gdy naukowcy zobaczyli po raz pierwszy skórę i rysunek tego zwierzaka, uznali że jakiś azjatycki taksidermista zmajstrował takie fikcyjne zwierze. Nic dziwnego, że dla mnie stał się postacią ze świata śnień. gondwanaGondwana, na której wylądowałem w nocy, była olbrzymim miastem niewidocznych, ale mgliście istniejących, budynków. Wędrowałem siecią ulic, z których każda miała w nazwie jakąś formę wielojęzycznego dziobaka. Odtwarzałem w pamięci te nazwy, bo wiedziałem, że kiedyś mieszkałem na Gondwanie. Znalazłem wreszcie cień katedry św Platfusa, skąd Aleja Ptakopyska powiodła mnie do Placu Schnabeltiera. Byłem już blisko mojego mgłydomu na uliczce Boondaburra, gdzie moja towarzyszka karmiła zadomowionego platypusa. Nagle budzik przerwał mój piękny sen i wróciłem na kontynent jesiennej, deszczowej  Eurazji.😦

Serce-uciekinier i kołysanka życia

10 Wrzesień 2013

girl-heart.10-9-2013Moje serce chciało uciec w przestworza,

ale dziecko mu nie pozwoliło.
Dla małej dziewczynki, to był jej balonik,

porwany wiatrem zmian.
Zanim serce wtuliło się w puchate

objęcia obłoków, by zniknąć na wieki

Dziecko zaczęło mu opowiadać ze łzami

bajkę z tysiąca i jednej nocy
Zasłuchane w pełen dziecięcej tęsknoty głos,

serce poczuło deszcz łez,
A morze na ziemi wabiło je z przestworza

kojącym szumem fal.
Serce musiało powrócić

do wyciągniętych w nadziei małych rąk
Aby dziecko mogło śnić rytmem serca

– odwieczną kołysanką życia.
PS. Zdjęcie z tureckiej piosenki „Seni özlüyorum. Halal ediyorum-
Brak mi ciebie. Śnię o tobie.”

Nów Księżyca w Rzece Śpiewających Ryb

5 Wrzesień 2013

fiedler-ukajaliDziś jest nów księżyca w konstelacji Ryb – w opozycji do mojej Panny, ale to mnie nie martwi. Ot, taki drobiazg do mojej kolekcji okruchów rzeczywistości. Płynąc w mojej gondoli pamięciowych skojarzeń wyłowiłem z wody zapomnienia tytuł przedwojennej książki Arkadego Fidlera: „Ryby Śpiewają w Ukajali”- opis jego wizyty do Amazonii i Peru. W angielskim tłumaczeniu: „Rzeka Śpiewających Ryb”, ale nie wiem czy takie ryby w ogóle istnieją, bo tę książkę czytałem przed wojną. Mam wrażenie, że ten awanturniczy i kiedyś słynnny podróżnik podsuął mi to skojarzenie telepatycznie. Dziś zaczyna się miesiąc „śpiewających ryb” w potoku czasu Ukojenia, które jest każdemu z nas potrzebne w tych targanych niepewnością czasach. Obama obrzucił Putina przy przywitaniu w St Petersburgu, ” morderczym spojrzeniem”, a Putin nie chce siedzieć koło niego i w tym celu zmienił alfabet rosyjski na angielskie litery. Wszystkiemu winien jest,oczywiście, syryjski Assad bez zassad. We mgle dzisiejszego poranka 130 samochodów spiętrzyło się w niesamowitch kolizjach na moście w drodze,  prowadzącej do Londynu. Nie było jednak ofiar śmiertelnych, chociaż jest kilka osób poważnie zranionych. Może to był jednak kojący wpływ  księżycowego nowiu. Trzymajmy kciuki za  nów śpiewających szczupaków. Dobranoc. 

Imieninowe Niespodzianki

2 Wrzesień 2013

Piccadilly stefanDziś są moje imieniny, ale to kłamstwo, bo ja mam wiele imion. Urodziłem się w dniu św Bartłomieja, ale Mama nie chciała mieć Bartka w domu. „Takie imię jest dobre dla chłopa ze wsi,” orzekła, zadzierając nos w górę. Ona chciała mieć syna, którego imię znaczyło w greckim „znak zwycięstwa”albo „ukoronowany wieńcem laurowym– stephanos. We wczesnej polszczyźnie nie było litery „f”, więc pierwszy męczennik Stephanos został spolszczony na Szczepana, ale moim świętym był król węgierski, Isztvan (wym.Istfan), tak nazwany rzekomo  po św.Stefanie 1, papieżu albo w tłumaczeniu z greckiegoawatar stamp.2-9-2013 „ukoronowany”, bowiem był pierwszym królem Węgier. . Moje imię ma wiele odmian w obcych językach: Steven, Etienne, Esteban, Stefano,Estevan, Esteve, Steifen, Stiobhan, Stiofan, Kepano,Stepan,Stiopa.Dostałem dziś dwa niespodziewane prezenty imieninowe, które są dowodem, że jestem wprawdzie nieznanym, ale lubianym Polakiem emigrantem. Pierwszym, zaszczytnym podarunkiem byl wydany przez królewską pocztę nowy znaczek 1-szej klasy z małym wizerunkiem Elżbiety II i dużym mojego blogowego awatara-motyla. Drugą niespodzianką był wielki napis po polsku na illuminowanym budynku w centrum Londynu – Piccadilly Ciircus – ze słynnym dla turystów nagim Erosem celującym z łuku w moje imię na życzeniach. Mer Blondyna Borys  nic o tym nie wiem, ale jego służby specjalne już szukają polskich graffitystów, którzy genialnie wykonali ten napis. .PS. kliknij na zdjęcie aby powiększyć.

Krótka Historia Ptasich Przeobrażeń

30 Sierpień 2013

pawi ogonTajemnicza energia ukryta w metaforach i porównaniach pozwala mi poznawać niezbadane głębie form, w które mogę się chwilowo przeistoczyć. Od czasu do czasu, przejściowo i niepewnie, jestem człowiekiem, ale…jeśli wlazłem między wrony, muszę krakać jak i ony. To, z kolei, uprawnia rozmówców do porównania mnie do tego czarnego ptaszyska: ” przestań krakać jak wrona, bo wykraczesz.”. Kruk też kracze, ale nie ma słowa: wykruczyć. Wśród moich książek mam „białego kruka”, ale  wolalbym aby wróble nie świergotały o tym na dachu. Do sprzedawania moich arcydzieł nie założę sp.z ogr.odp., bo mówiły jaskółki, że niedobre są spółki. Nie ufam spólnikom, bo dasz kurzę grzędę, a ona wyżej siędę. Poza tymi cechami charakteru, mam gołębią naturę, kiedyś miałem sokoli wzrok, ale spartolona operacja na zaćmę dała mi kurzą ślepotę i cieszę się, gdy jakieś znalezisko uda mi się jak ślepej kurze ziarnko. Staram się nie być zacietrzewionym bez powodu, ale gdy indyczę się, to znaczy że moja miarka przebrała się i muszę powrócić do normy, tokując jak głuszec. Czasem papuguję kogoś dla zabawy, pozwalam gościom zapuszczać żurawia do moich emejli, a w jesieni mam bocianią ochotę aby odlecieć do cieplych krajów, ale zwykle chowam głowę w piasek jak struś. Chciałbym wstawać o świcie ze skowronkiem, ale że w nocy kląskam słowicze poezje, więc każdego ranka jestem zlekka osowiały. Nadchodzi jesień, powietrze oziębia się i wkrótce wpadnę w empatię z zimorodkiem. Na dobranoc kończę mój łabędzi śpiew, pyszniąc się jak paw.

Panna, Mur i Ciemna Strona Księżyca

25 Sierpień 2013

dark moonMam dziwne przygody internetowe, ale to nic nowego. Obecną fazą mojego żywota rządzi jak biała gęś Panna – moja urodzinowa konstelacja. Wczoraj rzuciłem okiem na entuzjastyczny reportaż o spektaklu rockowym na Stadionie Narodowym. Były w nim takie słowa jak legendarny zespół, genialny muzyk, majstersztyk, koncertowy potentat i po nitce do tego kłębowiska superlatywów, znalazłem w nim mojego astrologicznego brata, Rogera Watersa, twórcę tego widowiska pt Mur (The Wall). Urodził się 6 września 1943r i można podziwiać energię tego 70-letniego twórcę ( z innymi) hałaśliwego zespołu rockowego, Pink Floyd. Jako całkowity ignorant w tym gatunku muzyki i instrumentacji,nie potrafię ocenić tego widowiska, ale ciekawscy mogą go pooglądać tutaj  (nie wiem na jak długo). Bardziej interesuje mnie język tej sub-kultury, w którym są różne dziwolągi, kalambury,  żargony, często oparte na nieświadomych plagiatach, bo w tych grupach nie ma wielu oczytanych „wykształciuchów”. Najlepiej znanym i popularnym tytułem tej grupy jest wydany 40 lat temu album „Ciemna Strona Księżyca” (The Dark Side of the Moon”). Jutro  późnym wieczorem BBC 2 wyświetli film Toma Stopparda o tematach zawartych w tym słynnym albumie Pink Floyda.

Feng-Shui i Muzyka Blogowych Fletów

22 Sierpień 2013

bacchus oscillumByłem u Ciebie w dni te, przedostatnie
Gdy podobniałeś – co chwila, co chwila-
Do upuszczonej przez Orfeja liry
W której się rzutu-moc z pieśnią przesila,
I rozmawiają ze sobą cztery struny…”
C.Norwid: Fortepian Chopina

Są takie dni, gdy upodobniam się do jakiegoś instrumentu. Jako fortepian pozwalam palcom Chopina przesuwać się wirtuozyjnie po białych i czarnych klawiszach.  Białe mazurki i ballady, czarne nokturny i sonaty brzmią – zależnie od nastroju. Dźwięczę wielostrunowo i szukam moich harmonijnych oddźwięków, będąc fletem, harfą, cytrą.. Każdy z nas jest jakimś muzycznym instrumentem który, chcąc nie chcąc, zmuszony jest do rezonansu z całym swoim otoczeniem.  Jak działa kontakt z moim otoczeniem – miasto, wieś, morze, góry, kwiaty, zwierzęta, potrawy, muzyka, słowa i ludzie – zależy od moich własnych, niepowtarzalnych frekwencji-muzyki moich atomów. Harmonia albo zgrzyt. Chińczycy rozwinęli przed wiekami wiedzę tych rezonansów człowieka z miejscem jego zamieszkania i nazwali ją feng shui. W blogach na pewno istnieje domowa wersja feng kiss-oscillumshui. Grawitacja międzyblogowa – swój do swego – też działa w jakiś sposób, który może być ukryty w imionach, datach urodzenia, numerologii, miejscu zamieszkania, nazwy ulicy, upodobaniach, stylu życia i wszystkim co „sieciowo” współdrży z moją wewnętrzną melodią. PS. Słowo „oscylacja” wywodzi się z łacińskiego „os – usta” i zdrobienia „oscillum – usteczka”. Rzymianie wieszali na winoroślach malutkie maski Bakchusa z otworem na usta, które kołysały się na wietrze i swoim dźwiękiem odstraszały ptaki. Oscylacja to także rzymski pocałunek.Może całus to też harmonijny feng-shui?

Kiedy Bruderszaft Jakoś Nie Wypada

21 Sierpień 2013

bruderszaftLudzie mówią mi ciągle, że coś mi tam „nie wypada”. Przychodzi nagminna opiekunka i gdy zachęcam ją do poufałości, robi miny, kręci głową i protestuje,że „Stefan” nie przejdzie jej przez gardło, bo młodej kobiecie nie wypada tykać się ze starym dziadem. Nie mogę proponować bruderszafta, bo mi nie ujdzie na sucho poić ją trunkiem, przeplatać się ramionami i całować. Anglicy unikają picia bruderszaftów między mężczyznami jak zarazy, bo polskie całowanie z dubeltówki jest dla  nich równoznaczne z gejostwem. A za całowanie nieznajomych kobiet można narazić się albo na mordobicie albo na niezamierzony początek konkubinatu, w mej młodości zwanym „życiem na kredę”. Polski emigrant powinien mieć się także na baczności z pożyczaniem damskiej torebki na noszenie coraz większej ilości gadżetów, komórek, mini-laptopów, cyfrówek, kluczy, portfelów itepe, bo ta niezbędna towarzyszka kobiet może narazić go na obelgi antygejowskie. Kobiety ubrane w spodnie, nie są już traktowane jako lesbijki, ale facet w kusej spódniczce lub sukni jest, w oczach Anglików, albo transwestytą, Szkotem lub rzymsko-katolickim księdzem w sutannie. Szkot jest rozpoznawalny po tartanowych kolorach jego klanu oraz po włochatej torbie zwanej sporran, którą nosi jako tarczę ochronną przeciwko bolesnym kopnięciem w czułe miejsce . Brytyjczycy pasjonują się takimi niezrozumiałymi dla cudzoziemca sportami jak krykiet, polo, kręgle, badminton, curling itd. Jeśli chcesz należyć do elity, powinieneś grać w golfa, bo po prostu nie wypada nie być członkiem eksluzywnych klubów z polem golfowym. Wpędzanie twardej, białej piłeczki do małego otworu w ziemi specjalnym kijkiem, wymaga oburęcznego zamachu, co nie jest łatwe.  Skoro już wpadłem w zadumę nad grą w klasy, to pamiętam te czasy, gdy wypadało mi pierwszemu zdjąć czapkę w ukłonie przed starszym panem. Gdy przy pierwszej wizycie w domu przyjaznych Anglików  zabawiłem dłużej niż wypadało (bo na dworze padało), uszło mi to płazem, bo nie miałem parasola. A treaz wypada mi chyba szepnąć: dobranoc.

Przywidzenia Nocy Sierpniowej

19 Sierpień 2013

ghostsCoś mi się zdaje, ktoś u drzwi kołacze,
W gościnę przyszły dziś iluzje zwiewne  .
Szumią drzewa za oknem i deszcz płacze
Nakrywam stół. Menu jest niepewne.

Mamidła podają nam czary pełne zwid
Hors d’oeuvre to miraż i fatamorgana
Mrok i zorze na dworze, noc udaje świt
Urojenia prysną jak bańka mydlana.

Otwieram oczy. W dłoni pisklę śnienia
Nieopierzone, niezdolne do lotu
Z kosturem w ręku idę w przywidzenia
Słówko się rzekło i omam  u płotu.

Czar Uśmiechu dla Płaczącej Wierzby

16 Sierpień 2013

Spacer 1 July 2012 005

Nie płacz za mną przedwcześnie, wierzbo zielenista,

Nieba błękit to złuda w lustrzanym jeziorze,
Na ścieżkach mej wędrówki w nieznane rejony
Znajdę gwiazd  przewodnika, który mi pomoże
Znów spotkać towarzyszkę zapomnianych snów.

Pójdziemy ręka w rękę i znajdziemy ciebie
Wierzbo, byś nam zapłakała łzami dawnych lat
Gdy radość wplatała w życie złote nici dni
A przelotny smutek czasem rzucał ciemny ślad.

Wstrzymaj łzy pożegnania, bo zanim odejdę,
Chcę kosz uśmiechów uzbierać-ten bezcenny dar
Dla wszystkich smutnych pod płaczącą wierzbą,
I dla serc bijących trwożnie przed jutrzejszym dniem.
Uśmiech czeka za progiem-twój niezawodny czar.

Krzaczasty Słończyk w Parku Regenta

13 Sierpień 2013

spacer RegPk 11.8..2013 002

Nie wiem, jak ci królewscy ogrodnicy tworzą takie atrakcje dla turystów i tubylców, bo oni są bardzo niewidoczni, pracując albo wcześnie rano albo późno wieczorem. Słoń, utkany z roślin, gałązek aromatycznych krzewów i kwiatów, jest nowym pomysłem. W poprzednich latach była to zwykle postać człowieka. Idea takiej metamorfozy jest z pewnością wynikiem  pertraktacji między ogrodnikami, roślinami i zwierzętami w ich wspólnej podświadomości. Nie jestem jednak pewien, czy ten mały słoń śni, że jest zlepkiem wielu roślin, czy może krzaczki wyśnily sobie, że przemieniły się w słonia. Etymologia słonia, od słonienia (słaniać się, zasłona) ma w sobie mgliste elementy spania na stojąco, wedle ludzich przywidzeń, że słoń nie może kłaść się, bo nie potrafi wstać. Trudno było tego śpiocha sfotografować, bo wtapiał się w otulinę drzew i krzewów. Kliknij na zdjęcie,aby zobaczyć powiększenie.


%d bloggers like this: