Na Pierwszy Rzut Oka

Gdzie ma sens swój to zrównanie,
W którym znaczków gramy rolę,
My w prabytu oceanie
Biedne oka na rosole?.
.
T.Boy-Żeleński „Kłoski”

Oko w oko z tłustymi okami łypiącymi na nas z powierzchni rosołu nie należy do niezapomnianych przeżyć kulinarnych.Nazywamy je „okami”, a nie oczyma (chociaż małe oczka ujdą w tłoku) bo „zwierciadła duszy” nie pasują do zupy z tłustej kury, a poza tym nasz apetyt ucierpiałby chyba na samą myśl o rosole z pływającymi w nim oczami.
Inne oczy – inne reakcje. „Kocie oczy” błyskające w świetle reflektorów samochodu ze środka szosy nie budzą w nas politowania – wprost przeciwnie, cieszy nas ich przyjazna obecność na drodze. Nie jestem pewien czy jedwabne pończochy wciąż nękają kobiety „puszczaniem oczek”, ale w mojej pamięci utkwiło jakieś misterne narzędzie do „łapania” lub „podnoszenia” tych prujących się bezlitośnie „oczek”. Zdaje się, że można je było zahamować w biegu kroplą lakieru do paznokci i dlatego każda przezorna dziewczyna zawsze nosiła w torebce buteleczkę tej różowej mazi.

Czy zalotne kobiety nauczyły się puszczania „oczek” od swoich pończoch czy odwrotnie pozostanie jedną z wielu tajemnic płci żeńskiej. Do nich trzeba także zaliczyć robienie lub puszczanie „perskiego oczka” – kokieteryjne i zwykle porozumiewawcze mrugnięcie w kierunku osoby płci męskiej – które wyemigrowało na Zachód zanim zazdrośni ajatole irańscy nie spowili swych kobiet w zwoje czarnych prześcieradeł. Ciekawym zjawiskiem internetu jest porozumiewawczy język tzw „śmieszków” i w nim właśnie „perskie oko” jest zlepkiem średnika,kreski i nawiasu😉

Słońce, księżyc, gwiazdy, jeziora (Morskie Oko) patrzą na świat swymi wielkimi oczyskami, każde zwierze, ptak i gad obserwują nas spod oka i nawet owady kierują swoje dziwaczne gały w kilku kierunkach naraz, obejmując możliwe miejsca lądowania. W nocy sowy wytrzeszczają swe okrągłe ślepia w poszukiwaniu żeru a my w tym samym czasie zaciągamy kotary w oknach i nasuwamy powieki na oczy, bo wzrok nie jest nam potrzebny w naszych sennych wędrówkach.

Obdarzyliśmy oczy niezwykłymi zdolnościami, ale odkąd weszły one w naszą codzienną frazeologię, ich dziwaczność przestała nas zdumiewać. Dopiero gdy zagłębimy się w dosłowne znaczenia wielu codziennych powiedzonek, zaczynamy sobie zdawać sprawę jak mało wiemy o tajemniczych możliwościach i wyczynach naszych wielobarwnych gałek, którymi rzucamy na ludzi albo pozwalamy im biegać, mimo że nie opuszczają naszych oczodołów.

Zabójcze spojrzenia są możliwe dzięki temu, że oczy to pistolety z których strzelają zwykle kobiety – głównie do mężczyzn, którzy niebacznie gonią za nimi ślepiami lub pasą oczy ich pięknością. Takie metafory nasuwają podejrzenie, że bardzo dawno temu oczy służyły nie tylko do patrzenia, ale miały także bardziej agresywną rolę. Kiedyś „czarujących oczu” należało unikać lub, w najgorszym razie, albo nosic talizmany chroniące przed „złym okiem” albo ufać, że „oko Opatrzności” będzie nad nami czuwało.

Gwiazdy i świeczki stają w oczach gdy ktoś nas trzaśnie obuchem w łeb, ale do świecenia oczyma przed ludźmi wystarczy odrobina wstydu. W celu osiągnięcia bardziej imponujących efektów, oczy mogą także ciskać błyskawicami, piorunami, iskrami, błyskając płomieniami jak miotacze ognia lub rzucając promieniste wejrzenia.
Nic dziwnego, że z taką pirotechniką optyczną nasze oczęta potrafią nie tylko rzucać palące spojrzenia, ale także płonąć całym arsenałem gorących uczuć — od gniewu do namiętności. W tym ostatnim przypadku najlepiej oddać głos mistrzowi miłosnych uniesień – poecie Przerwie-Tetmajerowi.
W twoje cudne, cudne, cudne oczy
kiedy patrzy: wstrzymuje się słońce,
i dziwuje im się kwiat na łące
i czar idzie z niebieskich roztoczy
w twoje cudne, cudne, cudne oczy.
Prawda, nieszczęście i śmierć mają oczy w które patrzymy gdy nas do tego zmuszą okoliczności. Nieszczęścia chodzą po ludziach, więc trudno ich czasem uniknąć; prawda w oczy kole, więc lepiej mieć się na baczności, a śmierć ma paskudny zwyczaj zaglądania nam w oczy z ukosa gdy się tego najmniej spodziewamy.

Opiekuńcze oko pańskie rzekomo tuczy konia, chociaż przysłowie milczy na temat świń, cieląt i baranków, które bardziej nadaja się do tuczenia niż koń, który jest do ciągniecia i jeżdżenia. Oczy jako narzędzia mogą służyć do świdrowania, przebijania i wbijania, topienia wraz ze zdolnością obracania się w słup i mniej lub więcej niedokładnego mierzenia czego się da „na oko”.

Słowo „oko” zrodziło się z prasłowa *oq-, które ukszałtowało podobne synonimy europejskie (np. łacińskie „oculum”, lit.”akis” czy hiszp. „oyo”) z wyjątkiem rosyjskich „głazów”, które miały innego rodziciela. Gdy nasi przodkowie zaczęli budować pierwsze chałupy, oczy posłużyły im jako model do wyciosania w kłodzie otworu na wpuszczenia światła i stąd właśnie powstały „okna różnoszybne” jak je nostalgicznie nazwal kiedyś Franciszek Karpiński, wróciwszy na wieś z Warszawy:
Otóż mój dom ubogi! też lepione ściany,
Też okna różnoszybne, piec niepolewany
I niska strzecha moja!..Wszystko, tak jak było,
Tylko się ku starości więcej pochyliło!”
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ©Stefan Grass

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: