Ściany Mają Uszy

Tejże godziny wyszły palce ręki człowieczej, które pisały  na przeciw świecznika  na  ścianie pałacu królewskiego…”
Proroctwo Daniela V:5

Tak oto powstały pierwsze graffiti czyli muropisy i od tej pory każda niepokalanie dziewicza ściana przyciąga do siebie bazgroły osób piśmiennych lub bohomazy kiełkujących artystów.Słowo „ściana” przywędrowało w polszczyznę z greckiego „skene”, które oznaczało nie tylko „namiot” ale także niezbędną część dekoracji  na scenie starożytnego teatru w postaci dekorowanej lub malowanej ściany z drzwiami.  Scena i sceneria wywodzą się z tego samego rodowodu.

Niby nic specjalnego, ale ściany w gruncie rzeczy prowadzą dość ciekawe i tajemnicze życie. Po pierwsze, ściana ścianie nierówna.Są takie na które się wdrapujemy przy pomocy lin, pętli, klamr, cięgien i czekanów. Są inne, na których górnik pracuje, wiercąc w nich dziury na dynamit jak i  nieco mniejsze ścianki żołądka między którymi spożyte jadło zatacza się jak pijany w izbie wytrzeźwień. Zboże tworzy ścianę kłosów, a las na horyzoncie także wygląda z daleka jak ciemnozielona ściana.
Cztery ściany  to nasz dom. Między nimi rozgrywają się tragedie, komedie i dramaty codziennego życia, które od tysięcy lat naśladują ateński teatr – zwykle bez chórów ale czasem z udziałem podsluchujących zza ściany sąsiadów.  Stąd zapewne poszło stare jak świat powiedzenie, że „ściany mają uszy”, bo zanim wynaleziono  różne dźwiękoszczelne insulacje, ucho przyciśnięte do drewnianej czy glinianej przegrody było jedynym sposobem otrzymywania interesujących informacji o mieszkańcach „zaścianka”.

Budowanie ścian w drewnianych chatach nie było prostą sprawą. Bierwiona musiały być jakoś ze sobą połączone, a tę wiedzę tajemną, przekazaną z pokolenia na pokolenie, posiadał tylko cieśla – mistrz w ciosaniu siekierą (staro-słowiańska – tesla), władca dłuta i ciesiołki.  On tylko znał sekret żłobienia pazów (ciesielskich rowków) w  pionowych kłodach zwanych łątkami i pasowania w nie sumików czyli ociosanych  bierwion. Bardziej skomplikowany sposob wiązania ścian „na węgieł”  (zza którego złoczyńcy wyskakują  podstępnie) wymagał znajomości łączenia na jaskółczy albo rybi ogon , a także na czop. Wszystkie te obrazowe sposoby „zacinania” narożników były z pewnoscią znane i używane w ciesielskim rzemiośle od czasów Piasta i Rzepichy.

Malowanie ścian i sufitów jest niemal tak stare jak ludzkość. Jaskiniowcy  pokrywali swymi bazgrołami groty w Lascaux czy Altamirze, Egipcjanie ozdabiali wnętrza królewskich piramid ilustrowaną historią faraonów, Michał Anioł przemienił sufit kaplicy systyńskiej w nieśmiertelne dzieło sztuki i freski w formie pasującej do epoki supermarketów szpecą lub ozdabiają – zależnie od wieku przechodnia – każdą białą ścianę naszych miast. W domu pokrywamy ściany tapetami, kobiercami albo kilimami i  wieszamy na nich- prócz  obrazów – rogi jelenie, karabele, dyplomy w pozłacanych ramkach oraz  trofea turystyczne przeszmuglowane z  Benidorm czy Bali.

Historia słoworóbstwa milczy o tym wydarzeniu,z którego zrodziła się metafora „rzucania grochem o ścianę”. Być może, iż jakaś pani domu sfrustrowana daremnym przekonywaniem pana domu o słuszności jej racji, obrazowo zademonstrowała swoją bezsilność rzucając groch  (słowa) o twardą ściane męskiego uporu.  Nie wiemy, niestety, czy pan domu zbladł jak  ściana na widok takiej wymownej demonstracji  czy też, przyparty do ściany tym niezwykłym argumentem, dał za wygraną.

Chociaż ściany wymagają od czasu do czasu naszej czułej opieki, podpieranie ich własnym ciałem oznacza albo brak miejsc siedzących na jakiejś popularnej imprezie  albo trudności w znalezieniu partnera do tańca. Tak bywało kiedyś , bo dzisiejsze tłumne podrygiwanie imitujące tańczenie, nie wymaga już takich ceregieli jak proszenie kobiety do tańca. Każdy może być partnerem lub partnerką, więc podpieranie ścian jest przeżytkiem z dawnej epoki.


Z pojęciem tańca i ściany łączy się angielskie słowo „wall”, które w polskim można tłumaczyć albo jako wał (obronny) – albo ścianę.  Ale „wallflower” to nie jest kwiat rosnący na wałach ani przy ścianach, lecz właśnie- w przenośni – tancerka podpierająca ścianę. Dosłownie jest to nazwa rośliny ozdobnej – lak pospolity – którą hodujemy w ogródku dla jej ładnych żółtych kwiatów. Dla szczepów germańskich pojęcie ściany w formie palisady przyszło z Rzymu (łac.vallum- ostrokół; vallus – kołek, pal); dla Słowian wał to obrona, a ściana to chałupa; jedno z łaciny przez niemieckie „Wahl”, drugie z greckich namiotów i teatrów.

Dwie słynne „ściany”  mają ze sobą  więcej wspólnego w ich brymieniu angielskim niż w polskim. ” Ściana Płaczu” (The Wailing Wall)  w Jerozolimie jest resztkami murów światyni Salomona, zburzonej przez cesarza Rzymu Tytusa w roku 70 n.e i opłakiwanej do dziś przez Żydów w każdy piątek.  Wall Street – siedziba amerykańskiej giełdy – otrzymała swą nazwę od obronnych częstokołów wzniesionych w tym miejscu przez pierwszych osiedleńców Nowego Jorku.  Spolszczona Wall Street można byłoby przezwać Podwalem, ale wtedy straciłaby swoje symboliczne znaczenie światowego centrum finansowego.
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ©Stefan Grass

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: