Twarzą w Twarz

Twarz ludzka jest tak skonstruowana, że potrafi przemawiać nawet gdy usta i język nie biorą w tej czynności żadnego udziału. Wyraz twarzy jest właśnie tą bezdźwieczną mową czoła, brwi, oczu, nosa, ust, mięśni, zmarszczek, grymasów, kolorów i uczuć które, pozbawione słów, manipulują naszym obliczem tak jak gdyby był jakimś skomplikowanym organem komunikacji międzyludzkich. Nic dziwnego, że mamy dziś do dyspozycji dość zasobny słownik wyrazow, które określaja przeróżne niuanse strojenia min i wyjaśniają ten zakodowany system porozumiewania się bez używania zdradliwych słów o niepewnych znaczeniach.

Tylko kobiety i aktorzy nakładają makijaż, aby zmienić lub ulepszyć ich twarz. Ale prócz tych uświęconych tradycją zabiegów szminkowych, na twarzy malują się także różne uczucia – każde na swój sposób. Czarna melancholia i blady smutek mieszają kolory ze słoneczną radością i wieloma odcieniami czerwieni od szkarłatu gniewu do podniecenia, wstydu lub zmęczenia, upstrzonymi zielenią zazdrości na woskowej cerze. Kolory, jak wiadomo, uciekają z twarzy pod lada pretekstem, ale także wracają pokrywając policzki rumieńcami. Niektóre uczucia nie zdradzają swych barw jak np zdziwienie czy popłoch, które po prostu odmalowują się na twarzy.

Meteorologia twarzy to dziedzina subtelnych dociekań dla ekspertów , bo nie każdy potrafi wydać trafną prognozę na widok zachmurzonego oblicza , oczów ciskających gromy lub ciemniejących jak chmura gradowa. Czasem trzeba się uciec do ornitologii, aby zdecydować czy pochmurne czoło oznaczało, że ten człowiek był posępny czy tylko osowiały. Gdy cień zadumy przelatuje przez czyjeś pogodne czoło, to także nie jest łatwo odczytać jakie myśli kłębią mu się pod czaszką. Lodowate spojrzenia mogą być spowodowane oziębłością , ale nie są normalnie uważane za zwiastunów nadchodzącej zimy.

Pokryta bruzdami i głeboko poorana ciężkim życiem twarz powinna być ziemista i usiana zmarszczkami, chociaż częściej bywa także czerstwa i ogorzała od stykania się z żywiołami, jeśli jej właścicielem jest stary rolnik. Ogrodnicy maja buzię pomarszczoną jak jabłuszko, a dla urzędników na emeryturze twarz jest zmięta jak pergamin Marszczenie czoła jest uzależnione od tego co wyprawiamy z brwiami, które mają dużo większe pole do popisu, bowiem są w stanie wyrazić zdziwienie, namysł, dezaprobatę, gniew lub krótkowzroczność (wraz z przymrużeniem oczu). Fałdowanie skóry na czole jest częściej oznaką bicia się z myślami, więc trudno się dziwić że słowo „marszczyć” wywodzi się od „marsk – bicz” i skojarzyło się z pojęciem pręgi od smagania, a z tego przesunęło się w dużo łagodniejszą zmarszczkę i bitwy myślowe.

Wymowne spojrzenia są z natury rzeczy milczące, bo oczy nie potrafią paplać tak jak bardziej obrotny język. Łypiąc ślepiami spode łba sygnalizujemy podejrzliwość, nieufność albo nawet złowrogie zamiary. Kosym okiem patrzą niekiedy rodzice na wybrańca córki, ale gdy ojciec jest zezowaty to spojrzenia rzucane z ukosa na konkurenta nie zawsze znaczą, że patrzy na niego krzywo. W sytuacji gdzie jest dwóch zalotników, obaj niechybnie patrzą na siebie bokiem lub wilkiem, co może skończyć się tym, że jeden z nich skoczy rywalowi do gardła.
Zdarza się nieraz, że nasze spojrzenia są naładowane jakimś gwałtownym uczuciem jak dwururka śrutem, ale zamiast strzelać oczami wybieramy mniej drastyczne zło i tylko przeszywamy drugą osobę wzrokiem jak strzałą.

Słowo „twarz” ma dość intrygujący rodowód. Dawno temu znaczyło „stworzenie, forma, twór” – ze starocerkiewnego: „twar, dzieło” – podobnie do łacinskiego „facies” (skąd przywędrowała angielska „face”). Nie jest wykluczone, że tysiące lat temu ludzie tłumaczyli sobie te wszystkie grymasy, miny, wykrzywienia i jadowite lub powłóczyste spojrzenia jako jako niezbity dowód plastyczności oblicza. Kobiety wierzą do dzisiejszego dnia w magię maseczek, masażów i innych zabiegów kosmetycznych , której głównym celem jest przerobienie twarzy. Z tych odległych czasów zostały nam ślady językowe w takich powiedzeniach jak „twarz mu się wydłużyła, gdy usłyszał jej odpowiedź” albo „ twarz dyrektora skurczyła się nerwowo na widok reportera”.

Potwór jest, niestety, bliskim sąsiadem twarzy, bowiem wypłynął z tego samego źródła prasłowiańskiego, razem z twórcą, wytworem, stworem oraz – dla urozmaicenia – twarogiem. Potwarz musiała być kiedyś uważana za atak mający na celu zniszczenie „twarzy” przeciwnika, a że twarz jest do dziś synonimem człowieka („ na sali można było zauważyć kilka nowych twarzy”), więc oszczerstwo było równoznaczne z morderczą napaścią na bliźniego.

Wulgarne, żartobliwe, pieszczotliwe i obraźliwe nazwy dla tej ruchliwej lecz wymownie milczącej przestrzeni między włosami i szyją pożyczyliśmy od zwierząt (pysk, pysio, pyszczek, ryj, morda), czasem od jej funkcji (jadaczka, buziak) lub dość dziwacznie od „miękkiej narośli” (gęba jest odmianą gąbki). Fizjonomia na określenie twarzy jest nieporozumieniem językowym, które wynikło ze skrócenia greckiego terminu „physiognomonia” – sztuka czytania charakteru człowieka z wyrazu twarzy i usposobienia.

„Facjata” to nie tyle może pomyłka językowa, co dowcipne przyswojenie włoskiej nazwy fasady budynku („facciata”) do gwarowego określenia naszego lica (które – jak każdy murarz wie – jest nazwą zewnętrznej ściany budynku ). Po przeczytaniu tego felietonu , drogi czytelniku, stań przed lustrem i rzuć okiem na ten słownik niemych wyrazów jakim jest nasza tajemnicza twarz.
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ©Stefan Grass

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: