Lice, Nice i Na Opak

„Mam ten dar bowiem: patrzę się inaczej”
S.Wyspianski
Wszystko się zwija z powrotem,
Rzeka się toczy na wspak.
Napływa karczma z obłokiem,
A nad nią wypchany ptak.
Stanislaw Balinski: Drogi powracające

Czy nasz rak-nieborak chodzi ukosem czy na wspak? Takie filozoficzne dylematy z dziedziny językoznawstwa dadzą się dziś rozwiązać jednym uniwersalnym słowem-wytrychem z dziedziny poprawności politycznej: inaczej. Rak chodzi prosto przed siebie, ale jest kierunkowo sprawny inaczej. Czy powiemy o raku tak czy siak, jego zachowanie jest opaczne z naszego, ludzkiego punktu widzenia. Z drugiej strony, nasz samochód byłby sprawnym inaczej pojazdem, niezdolnym do wstecznego raczkowania na zatłoczonym parkingu,gdyby nie miał tych zębatych kółeczek w skrzynce biegów.

„Opak, wspak i siak ” należą do grupy słów, które dziś nieco „trącą myszką”, chociaż warto zauważyć, że ta fraza  może mieć całkiem inne znaczenie dla użytkowników komputera. Bez trącania myszką czyli gryzoniem elektronicznym nie da się ani rusz w magicznych przestrzeniach internetu. Przy tej okazji dodam, że mimo jej spolszczonej nazwy, myszkę trzeba „klikać” po angielsku, bo na swojskie pstryknięcia nie reaguje.  „Opak” tak się zestarzało, że musi podpierać się teraz na przyimku i dlatego znajdziemy je tylko w formie „na opak”. Ten sam los spotkał krewniaka „wspaka”, chociaż czasem udawało mu się przykuśtykać bez tego wszechobecnego przyimka. Aleksander Fredro pisal w „Panu Jowialskim”: „-Widzieć zawsze wszystkim wspak, to nie chluba, sowo luba…”

Rzeczywiście, wszelkiego rodzaju cofanie się ma, na ogół, paskudną reputację językową. Wstecz idą zazwyczaj zacofańcy czyli wyznawcy teorii, że każdy postęp jest z natury rzeczy opaczny i powinien iść w kierunku odwrotnym do tego z którym się nie zgadzają. Takie  poglądy są zwykle rezultatem uporczywego patrzenia w przeszłość co, z kolei, powoduje chroniczny stan krótkowzroczności  utrudniający postęp we właściwym kierunku. Wstecz ma dość dziwny rodowód, bo wywodzi się od „tykania” sędziego w rozprawach sądowych gdy wnoszono do niego apel „dotyczący” tej czy innej sprawy. Innymi słowy, sędzia musiał rzucić okiem wstecz w celu „wsteczenia”, które oznaczało „odwrócenie” poprzedniego wyroku.

Idąc wprzód, możemy wprawdzie obejrzeć się wstecz,ale nie bez pewnego ryzyka, bowiem brak oczu na tyle głowy naraża nas na nieoczekiwane spotkania z latarnią której nie widzieliśmy poprzednio w miejscu zderzenia. Natomiast sięganie pamięcią wstecz grozi nam co najwyżej atakiem nostalgii lub, w najgorszym wypadku, dręczeniem słuchaczy naszymi na wskroś nudnymi wspomnieniami.

Wskroś jest innym kulejącym słowem, które czuje się nieswojo bez przyimka „na”. Pojawiające się  dawno temu w formie  „skróś”, jego znaczenie utknęło gdzieś między „wylotem” i „gruntem”. Tak np zadufany w swoich zdolnościach jasnowidz może twierdzić, że przejrzawszy kogoś na wkroś, zna go teraz na wylot i wie, że jest on do gruntu (albo na wskroś) godnym zaufania człowiekiem. „Wylot” w tym przykładzie jest bardziej celnym wyrazeniem niż bliski mu znaczeniowo „przestrzał”. Tylko w porachunkach gangsterów lub w świecie szeryfów z Dzikiego Zachodu ludzie poznają się na przestrzał – zwykle z fatalnym rezultatem dla jednych albo drugich.

*  *  *

Jeśli lice rękawów są wyświechtane to czasem można je obrócić na nice czyli na „lewą stronę”. Dlaczego odwrotną stronę tkaniny nazywamy „lewą” nikt chyba nie potrafi wyjaśnić – poza ludźmi którzy są święcie przekonani, że lewica jest z natury rzeczy podszewką prawicy. Z tego wynikałoby że gdy prawica zedrze się na nice, wówczas zostaje tylko lewa strona. „Nice” w tłumaczeniu na angielski nie są „najs”, bo w tej ojczyźnie wełny i bawełny lewą stronę tkaniny nazywają – „the wrong side”.  Oczywiście po przenicowaniu  prawa strona materiału zamienia się w lewą która wtedy przemienia się w „nice”. Polskie „nice” jest naszym stuprocentowo rodzimym słowem i nie ma odpowiedników w innych językach słowiańskich. Jego rodowód tkwi zapewne w czasowniku „niknąć”, którego dziwaczność polega na tym. że obejmuje ono dwa przeciwne pojęcia: znikać i wynikać. Wciśnięte między nimi „przenikać” oznacza dostawanie się na drugą stronę i „nicowanie” jest taką właśnie czynnością. Odwracanie znoszonego po prawej stronie materiału na nice było kiedyś oznaką ubóstwa, ale dziś produkowane są płaszcze które można nosić „na odwyrtkę”: jednego dnia lice w kratki, a drugiego nice w paski. Ktoś sprytny wpadł na pomysł oszczędzania obu stron materiału.

„Odwyrtka” jest czysto gwarowym wyrażeniem, które przyjęło się w potocznej mowie wraz z  nieodłączną  przyczepką przyimkową – „na”. Tańczymy na odwyrtkę w oberku, aby zmienić kierunek gdy partnerka zaczyna narzekać, że kręci jej się w głowie. W rozmowie nie jest tak trudno zrozumieć coś na odwyrtkę, zwłaszcza gdy nasz rozmówca odwraca kota ogonem lub opowiada głodne kawałki.   Na koniec – a propos  naszej zmiennej pogody brytyjskiej  i nie zawsze celnym prognozom meteorologów telewizyjnych – mogę polecić czytelnikom tę niezawodną metodę rodem z Podhala, skąd właśnie pochodzi „odwyrtka”

„- Gazdo! Jak to robicie, że tak świetnie przepowiadacie pogodę? – pyta zaciekawiony turysta.. – Ano, słuchom telewizyji i godom na odwyrtke! – odpowiada góral.”
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ©Stefan Grass

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: