Łabędzi Śpiew o Ptakach

„Spomiędzy kolumn na wód srebra drżące
Poważny, tęskny niby nocy duch
Wypłynął łabędź – w gwiazdy sunie drżące
W gwiazdach, w księżycu śnieżny kapie puch.
 K.Brzozowski
Łabędź dźwiękowo inaczej sprawny (czyli „niemy” w żargonie polityczno-poprawnym) wygląda jak  zgubiona na jeziorze litera „S” w poszukiwaniu reszty alfabetu. „Niemy” jest niezasłużonym epitetem, bo ten gatunek łabędzi jest małomówny raczej niż pozbawiony głosu. Ponieważ jego tchawica jest dość wydłużona, łabędź niemy wydaje zlekka niezdecydowane dźwięki podobne do prychania, syczenia lub ujadania szczeniaków. Nasza skłonność do  tworzenia legend i bajek opartych na mglistej pamięci jakichś pradawnych wydarzeń lub całkowicie wyssanych z palca bajek otoczyła łabędzia aurą tajemniczości  i nawet umieściła go wśród gwiazdozbiorów. „Łabędzi śpiew” umieściliśmy w sferze poetycznych metafor, zaś z „Jeziora Łabędziego” wysnuł Piotr Czajkowski czarodziejskie melodie spowite wokół wirujących baletnic.

Z gołębi zrobiliśmy zwiastunów pokoju noszących w dzióbku gałazkę oliwną, chociaż  wiadomo, że jest to ptak zadziorny, niechlujny, hałaburda który lata po każdym mieście z hałastrą podobnych sobie chuliganów i zanieczyszcza budynki. Jego niezasłużoną reputację zawdzięczamy Noemu który wysłał gołębia na rekonesans nad wodami Potopu. Był to oczywiście gołąb pocztowy – prekursor internetu i poczty emailowej – co nie znaczy, że właściciel Arki był gołębiarzem. Gruchanie gołębie jest, z przyczyn bliżej niewyjaśnionych, uważane za objawy małżeńskiej czułości, chociaż wśród turkawek jest ono często zapowiedzią agresywnych intencji. Gołębie są także odpowiedzialne za bajdurzenie o „ptasim mleku”, które jest rzeczywiście produkowane przez ptaki do karmienia nowo-wyklutych piskląt, ale nie nadaje sie do sprzedaży w supermarketach. Jeśli komuś brakuje tylko ptasiego mleka do szczęścia, to zawsze może sobie kupic parę synogarlic i w ten sposób zaspokoić swoje kaprysy.

„Teraz w bociany nie wierzą nawet pensjonariuszki,” pisała Maria Konopnicka sto lat temu, przez co usiłowała dyskretnie wyjaśnić, że nastolatki przestały wierzyć w matczyne fantazje o długonogich ptakach wrzucających niemowlęta przez komin wprost do oczekującej je kołyski. Bocian jako dostarczyciel dziatwy padł ofiarą krótkowidzów z wyobraźnią, bo z odległości  żaba w jego dziobie rzeczywiście wygląda nieco jak jak wierzgający noworodek. Polska jest wciąż ulubionym krajem dla powracających z Afryki bocianów. Według ornitologów co czwarty bocian europejski urodził się w kraju gdzie rolnictwo organiczne wciąż przeważa, dzięki czemu bociany mają co jeść. Ta sama para bocianów powracająca na stare gniazdo była uwazana za pomyślny omen co było gwarancją ochrony przed bezmyślnym tępieniem ptaków. Transport noworodków byl niewątpliwie jeszcze jednym plusem na ich korzyść.

„Głupia jak gęś” jest nie tylko obraźliwym epitetem wobec kobiet, ale także paszkwilem na niezwykle inteligentnego ptaka. Starożytnym nie przyszłoby do głowy, aby przypisywać gęsiom głupotę. Bardziej czujne na obecność intruzów niż najlepszy pies łańcuchowy, gęsi kapitolinskie ocaliły Rzym przed inwazją Galów, wszczynając straszliwy harmider w świątyni Junony gdzie Rzymianie mieli także mennicę i skarbiec państwa.  Wdzięczni obywatele dołaczyli Monetę, boginię ostrzeżeń i pamięci, do Junony i stąd właśnie przywędrowało słowo moneta, money, monnaie itp.

Gęsi nie należą do bojaźliwych ptaków i potrafią boleśnie uszczypnąć  w łydkę każdego kto im niebacznie wejdzie w drogę. „Gęsia skórka” -ta dziwna reakcja naszej skóry na zimno, przestrach lub spotkanie z ufoludkiem – pozwala nam wczuć się w sytuację oskubanej gęsi, która też jest z pewnością wystraszona brakiem gęsich piór. Gęsi zostały także niesłusznie oskarżone o wprowadzenie kroku paradnego – stylu ceremonialnego maszerowania, które Anglicy nazywają „goose-step” i który został zabroniony w Niemczech po wojnie
z  uwagi na skojarzenia z okresem hitleryzmu. Idąc „gęsiego”, jeden za drugim,  naśladujemy maszerujące stado gęsi co jest jeszcze jednym dowodem wpływu jakie miała indo-europejska „hansa” na dzieje ludzkości.

Ptaki – dzikie i domowe – były od dawna bogatym źródłem przysłów i przenośni opartych na bezpośredniej obserwacji
(„daj kurze grzędę, ona wyżej siędę”) lub na ludowych przesądach ( hukanie sowy jest zwiastunem śmierci ).
Wśród mitycznych  członków ptasiego rodu znajdziemy:
„kaczkę dziennikarską”, która wylęga  się normalnie w okresie tzw kanikuły czyli w sezonie „ogórkowym” (lipiec-sierpień); kiwi, który jest albo owocem albo pastą do czyszczenia obuwia; czajkę, w której Kozacy  pływali po Dniestrze; szarą gęś, która lubi się rządzić oraz gawrona, który zwykle odgrywa rolę fujary.  O sprytnym człowieku mówiono, że jest szpakami karmiony; ze skowronkiem rzekomo wstawali rolnicy, a złotopióra wilga gwizdała zachęcająco: „Zofijo, chodź na piwo!” ; raróg był  tak rzadko widziany w Polsce, że ludzie gapili się na niego i stąd poszło powiedzenie: ” patrzyć na kogoś jak na raroga.”   Nasza mieszczańska znajomość licznych gatunków ptaków ćwierkających, gwiżdżących, śpiewających czy tokujących w naszym kraju, jest stosunkow ograniczona. Podglądanie dzikiego ptactwa wymaga czasu i sporej cierpliwości , nie mówiąc już o koniecznej znajomości ornitologii. Trznadle, potrzeszcze, sójki i ślepowrony, kszyki, żołny, głuszce i derkacze czekają, aby się nam przedstawić.Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ©Stefan Grass 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: