Kaganiec Oświaty

Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
 A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!”
J.Słowacki: Testament mój

Przedwojenne pokolenie pamięta zapewne, że symbolem oświaty była w tych zamierzchłych czasach sylwetka lampki oliwnej z uszkiem, często z napisem „kaganek oświaty”. Sztubacy przekręcali tę nazwę złośliwie na „kaganiec oświaty”, bo w moich szkolnych latach „kaganiec” głównie kojarzył się nam z namordnikiem dla napastliwych psów. Dla  Słowackiego, kaganiec był tylko żelaznym koszyczkiem na drążku z  płonącą świecą lub lampą  do oświetlania drogi. Przy takim oświetleniu, naród nie zaszedłby daleko, ale poecie takiemu jak wieszcz  Juliusz wolno było żonglować metaforami, zwłaszcza gdy się składnie rymowały.

Kaganiec oświaty zabłysnął dawno temu na drzwiach świetlicy. Świetlica  była w swym wcześniejszym wcieleniu , określeniem dla tej izby gościnnej, w której były okna  dopuszczające światło dnia, a łuczywa, świece i lampy na rozjaśnienie nocy. Jej celem nie było więc szerzenie oświaty, lecz  troska o gości  aby się nie potykali w mroku kurnej chaty i rozbijali sobie nosy.  Dzisiejsze świetlice to lokale noszące takie dumne nazwy jak „centrum kulturalno-oświatowe”, gdzie spragniona wiedzy młodzież lub ciemnota z podmiejskich osiedli, może sycić swój głód wiedzy oglądaniem takich wydarzeń telewizyjnych jak „reality shoł” w postaci „Wielkiego Brata” (często zwanego z polska Big Brodzerem). Są także świetlice o charakterze charytatywnym, gdzie np „dzieci ulicy” mogą znaleźć namiastkę ciepła rodzinnego, włącznie z ciepłym posiłkiem lub niepełnosprawna młodzież otrzymuje pomoc terapeutyczno-rozrywkową. Światło jest więc nie tylko symbolem wiedzy, nauki, kształcenia, ale także – zbyt rzadko może w naszych czasach – miłości bliźniego, która właśnie okazuje się w takich inicjatywach jak  krzewienie specjalnych ośrodków „jasności” i ciepła w życiu tych, których los rzucił w ciemność  i ciemnotę środowiska, gdzie żadne światło nie dociera.

Językowo ciekawym zjawiskiem jest wspólne pochodzenie takich słów jak światło i świat które, na pozór, mają całkiem różne znaczenia.  Dla Słowian, światło i życie były jednak dwoma, ściśle ze sobą związanymi, pojęciami; „ten kto widzi światło – żyje”, a zatem ziemia na której żyją ludzie i zwierzęta była dla nich „miejscem życiodajnego światła – światem”. Staro-słowiańskie „swetu – światło” ( ze staro-hinduskiego „zvita=biały, jasny”)  lepiej oddaje bliskość tych dwóch pojęć. Słońce, nasza najbliższa gwiazda, i księżyc, nasz jedyny rozświetlacz nocnych ciemności, były odwiecznym źródłem światła na ziemi, ale dopiero błyskawice, pożary  lasów i  rozżarzona lawa z licznych kiedyś wulkanów  nauczyły ludzi , że ogien też daje światło.  Pierwszym łuczywem była zapewne płonącą gałąź, którą nasz praszczur wyjął z ogniska, aby oświetlić swoją jaskinię. Staro-cerkiewna „łucza” wskazuje na jej proto-indo-europejskie pochodzenie (starohind. „rucza – świecić, błyszczeć”), więc „łuczywo” zasługuje na miano najstarszego sposobu oświetlania ciemnych jaskiń.

Żagiew – kawał płonącego drewna –  tkwi we  frazeologii związanej  z buntem, rewolucją, wrogim najazdem i z podpalaniem  bardziej niż  z oświetlaniem budynków.  Wywodzi się ono z  tego samego pnia co złowroga „pożoga” i równie agresywny czasownik „żgać”. Nieco łagodniejszym, ale także niezbyt przyjemnym członkiem tej samej rodziny semantycznej jest „zgaga”, którą Anglicy czują w sercu („heartburn”), Francuzi w żołądku (brûlures d’estomac), zaś Polacy w gardle.

Możliwe, że piętnowanie bydła zastąpiono dziś jakąś nowoczesną metodą samoprzylepnych i niezmywalnych etykietek, bo „żegadło” – staropolska nazwa tego żelaziwa do wypalania „monogramu” właściciela – zniknęło ze słowników wydawanych po wojnie. Wiele obcych słów na określenie światła weszło do polszczyzny okrężną drogą pod tym lub innym kamuflażem. Niemiecki „Licht” znalazł się u nas jako „lichtarz”, łaciński „lumen” pojawił się jako „luminarz”, a włoska „luna- księżyc” przemyciła w „łunie pożaru”.

Nawet angielska świeca („candle”) błyska na antycznych kandelabrach, a grecka „lamptern” służy nam jako latarnia. Kaganiec (czyli duży kaganek)  był już znany w starożytności jako jeden z  prymitywnych sposobów oświetlania. Metalowy koszyk lub naczynie wypełniano  nasyconymi żywicą gałęziami sosny, smołą, olejem w którym zanurzone były knoty splecione z wełny. Taki płonący „tygiel”, zawieszony na drągu, noszony był w procesjach religijnych  lub umieszczany na murach i budynkach.

Trudno jest dziś ustalić dokładnie, kiedy „kaganiec” zmienił swe znaczenie na poskromiciela pitbulów i im podobnych psów rodem z piekła. Mickiewicz  opisywał go w „Grażynie” w jego pierwotnej roli  przyrządu oświetlającego mroczne komnaty zamkowe:
W pokoju ciemno i tylko od stoła
Kaganiec światłem konającym płonął.
Litwaor chodził po gmachu dokoła,
A potem stanął i w myślach utonął
.
Słowacki widział go jako metaforę oświaty, zaś Bolesław Prus w „Faraonie” (1897) umieścił go w starożytnym Egipcie, także jako  symbol oświecania ciemnoty. „Kaganiec może być brudny, nawet śmierdzący, niemniej jednak przechowuje boski ogien, bez którego między ludźmi panowałaby ciemność i dzikość.” Przesunięcie znaczeń od symbolu światła do namordnika dla niesfornych psów i metafory represyjnej cenzury jest, być może, pewnego rodzaju językową historią zmian, jakie zaszły na przestrzeni wieków w naszym świecie.
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ©Stefan Grass

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź to “Kaganiec Oświaty”

  1. expert resume solutions reviews Says:

    expert resume solutions reviews

    Kaganiec Oświaty | Głosy z Wieży Babel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: