Dwie Dziurki w Nosie…

Ręka się zaperzyła: Ach, ty nogo bosa, 
Znowu ze mną zaczynasz! Pilnuj swego nosa!
Nos kichnął, aż się echo rozległo w sypialce
:
O mnie mowa? Ja na to patrzę się przez palce.
 Jan Brzechwa:  Po rozum do głowy

W umeblowaniu ludzkiej twarzy nos jest niewątpliwie organem, którego czołowa rola  (ścisle mówiąc: podczołowa)  jest uwieczniona w bogatym słownictwie otaczającym jego centralną pozycję między oczami, ustami i uszami.  Z tej właśnie  racji nos musi odznaczać się lwią  odwagą, bo normalnym biegiem zderzeń międzyludzkich jemu dostaje się pierwszy cios pięścią . Nos- organ  niezwykle wrażliwy na takie gwałtowne spotkania – puchnie, krwawi i  sprawia że,  na jakiś czas,  jego właściciel mówi przez nos. Tej wyjątkowej zdolności nie posiadają ani uszy ani oczy, chociaż te ostatnie  popisują się czasami wymownym spojrzeniem.

Ironiczne stwierdzenie, że coś pasuje jak pięść do nosa  jest niecnym pokpiwaniem z  osamotnionej pozycji naszej ozdoby. W naszym zanieczyszczonym środowisku, na cuchnących spalinami ulicach miast, nos bohatersko filtruje co się da, aby chronić delikatne płuca of  dobrodziejstw naszej cywilizacji. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tej  roli nosowej, to może łatwo sprawdzić jej działanie po oczyszczeniu nozdrzy białą chusteczką. Oczywiście, tego rodzaju praca ma wiele ujemnych stron z punktu widzenia nosa jak np skłonność do chronicznego zakatarzenia, które uniemożliwia nam rozkoszowanie się niezliczoną różnorodnością zapachów  – od woni macierzanki w ciepły letni wieczór  do nostalgicznie kojarzących się z jesienią dymów polnych ognisk.

Nos w postaci dzioba  jest łyżką, widelcem i nożem dla ptaków, ale nasza „wystająca część twarzy” – jak to określają słowniki – ma bardziej wysublimowane funkcje niż dziobanie, szczypanie lub karmienie piskląt.  Są wprawdzie  ludzie obdarzeni „orlim”, „krogulczym” lub „sępim” nosem,  ale to nie znaczy, że potrafią używać go  w ten sam sposób lub do podobnych celów  jak te drapieżne ptaszyska.  Natomiast „skrzydełka nosowe” mogły by wzbudzić nasze podejrzenia o jakimś atawistycznym związku między ptasim dziobem i nosem, ale te dolne uwypuklenia jego zewnętrznej powierzchni służą głównie do wyrażania wewnętrznych stanów uczuciowych. W gniewie lub w miłosnym podnieceniu istoty ludzkie obojga płci rozdymają nozdrza szybkim oddychaniem. Te emocje powodują ruch skrzydełek , co z kolei pozwala nam snuć domysły na przyczyny trzepotania się tych nosowych bezlotków.

Czubek nosa wyspecjalizował się w okazywaniu pychy, próżności, zarozumiałości i wyższości arystokratów nad plebsem.  Zadarty do góry czubek sygnalizuje snoba, ale tutaj należy zachować trochę ostrożności, bo naturalnie zadarty nos (co się zdarza w najlepszych rodzinach szlacheckich, nieszczańskich  i chłopskich) często należy do osób skromnych i nieśmiałych.  Koniec nosa jest bardzo wrażliwy na prztyczki  oraz pstryczki – technika niby ta sama, ale  ich znaczenie jest  nieco inne. Prztyczek to jest bardziej obraźliwy w zamierzeniu, bo wyraża lekceważenie, zniewagę lub drwiny. Natomiast pstryk to tylko chwilowo bolesna nauczka.   Tak czy inaczej, pstryki i prztyczki są czymś w rodzaju naszego rodzimego karate, w którym naszą bronią są tylko dwa palce. Jeden z nich (zwykle wskazujący) przyciskamy do  brzuśca kciuka i rozprężamy gwałtownie w celu uderzenia jego końcem nosa, policzka lub jakiegoś lekkiego obiektu, które nie grozi nam złamaniem palca. Innym słowem określającym tę samą czynność jest oczwiście szczutek.

Palce i nos żyją w jakiejś dziwacznej symbiozie semantycznej, na co wskazywało by  np takie powiedzonko jak „nos w sos, palce w smalec” czyli nie wsadzaj nosa do cudzego prosa. Dłubanie palcem w nosie – czynność, która jest hipokrytycznie uważana za brak dobrych manier, mimo że 99% społeczeństwa  bez względu na przynależność rasową, narodowość,  wiek, zawód i wychowanie wkłada jeden z czterech palców do nosa i dłubie.  Jest to nawyk, którego nauczyliśmy się prawdopodobnie bardzo dawno temu od naszych małpich kuzynów.

Granie palcami na nosie było popularne w mojej wczesnej młodości, ale wątpię czy dzisiejsze młode pokolenie zna ten symboliczny gest lekceważenia, podrwiwania sobie z kogoś, kto zapewne znajduje się w bezpiecznej odległości od młodego lobuza.  Flet nosowy jest chyba jedynym instrumentem, którego początki sięgają epoki jaskiniowców i który,tu i tam, znany jest do dziś i nawet można go kupić w plastykowej wersji, różniącej się co nieco od kunsztownie wydłubanych fletów bambusowych.

„Pieniądze nie śmierdzą” (pecunia non olet) twierdzili starożytni Rzymianie, co nie przeszkadzało im jednak mieć dobrego nosa do interesów. Wprawdzie rola nosa w gospodarce narodów nie doczekała się jeszcze odpowiednio naukowego podejścia, ale to pewnie tylko kwestia czasu i odpowiednich funduszów. Nos pozwala nam także zwęszyć wiele ukrytych niebezpieczeństw, orientować się w terenie gdzie nie ma drogowskazów i wyczuć, gdy nas ktoś okłamuje. Węszenie „pisma” nosem jest przekręceniem oryginalnego i mającego więcej sensu powiedzenia „poczuć piżmo nosem”.  Możliwe, że ostra woń farby drukarskiej zastąpiła bardziej egzotyczne dla nas wydzieliny podnieconych zwierzątek. Powracając okrężną drogą do tytułu mego felietonu: „dwie dziurki w nosie i skończyło się”.
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ©Stefan Grass

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź to “Dwie Dziurki w Nosie…”

  1. darmowe gry hazardowe maszyny apex Says:

    darmowe gry hazardowe maszyny apex

    Dwie Dziurki w Nosie… | Głosy z Wieży Babel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: