Osioł w Gronie Epitetów

Osiołkowi w żloby dano 
W jeden owies, w drugi siano.
Uchem strzyże, głową kręci,
I to pachnie, i to nęci.
Od któregoż teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybor, trudna zgoda
– …”
A.Fredro: Pan Jowialski
Ksiądz katecheta  (przedwojennego wyrobu) załamując ręce nad  naszym lenistwem nazywał nas, zgodnie z etykietą swego zawodu,”końmi Pana Jezusa”.  Takie delikatne eufemizmy owinięte w ewangeliczne aluzje, nie obowiązywały nauczycieli innych przedmiotów, a że o poprawności politycznej wtedy nie było mowy, więc niepojętny uczeń był dla nich zwyczajnym osłem.

Rzekomy brak inteligencji oślej jest z pewnością celową propagandą rozsiewaną przez dużo głupsze konie, zebry, wielbłądy i inne czworonogi. Motywem jest niewatpliwie zazdrość. Osioł ma duże i wrażliwe uszy, ładne oczy i ogon zakończony  intrygującym chwostem. Na widok kłody, jeża czy dziurawego wiadra, każdy zwierzak – prócz  kłapoucha – wpada w nierozumną panikę i pędzi na złamanie karku  gdzie pieprz rośnie. Osioł podejdzie powoli do intruza, zlustruje go dokładnie, powącha, zastanowi się i jeśli uzna ten obiekt za niegroźny, powróci spokojnie do skubania trawy.

Dźwięki, które wydobywają się z gardzieli oślej, nie można wprawdzie porównywać korzystnie z trelami słowika, ale musimy pamiętać, że tylko osioł potrafi ocenić piękno swego języka. Ostatecznie, muzyka rockowa typu ciężki metal, nie brzmi dla niektórych ludzi dużo lepiej od rozmowy osłów, chociaż wprawia ona tłumy fanów w paroksyzmy histerycznej ekstazy.

Bajeczka Pana Jowialskiego („znacie ją? znamy! więc słuchajcie…) przedstawia osiołka jako filozofa, głęboko rozważającego nie tylko wartości odżywcze  dwóch rodzajów paszy, lecz także przewrotność człowieka, który bezmyślnie naraża myślącego  osła  na tego rodzaju dylematy.  Czy można się dziwić, że w „Kubusiu Puchatku”, Kłapouch-jeszcze jeden literacki prototyp osła –  jest urodzonym pesymistą i mizantropem, którego dewiza brzmiała: „Zadnej z nikim Styczności. Zadnej Wymiany Myśli… Taka rozmowa do niczego nie prowadzi, zwłaszcza jeśli w drugiej części rozmowy ukazuje się ogon tej osoby.”

Trzeba przyznać, że bez zwierzęcych epitetów i porównań, polszczyzna byłaby nieco uboższa. Mrówka staje się symbolem  pracowitości, nawet jeśli należy do gatunku tych nierobów któe od rana do wieczora zajmują się głównie „dojeniem” mszyc. Osa jest reprezentantem złośliwych ludzi z ciętym jęzorem albo panien z wąską kibicią. W przedwojennej piosence propagandowej „jak pszczółki miód człek złote zbierał w PeKaO”, chociaż na wiele się te uciułane złotówki nie przydały, gdy do ula dobraly się hitlerowskie i  stalinowskie drapieżniki.  Wszechobecna mucha jest epitetem natręctwa, ale gdy jest w nosie wówczas daje nam znać, że ktoś jest w złym humorze.  W ustawicznej walce z  hordami tych prześladowców  notujemy rzadkie zwycięstwa w formie takich metafor jak „kręci się jak mucha w ukropie”, „leci jak mucha na lep” albo „rusza się jak mucha w smole”.

Tak jak osioł służy do określania tępoty rodzaju męskiego, tak do definicji podobnych niedostatków umysłowych u kobiet  posługujemy się symbolem gęsi, która w istocie rzeczy ma więcej inteligencji niż  rzekomo mądra sowa – jeden z najgłupszych okazów ptasiego rodu. W naszych  głowach gnieżdżą się kiełbie lub zajączki (objawy pomylenia, bzika lub pstrych barw); zimne mrowie przechodzi nam po skórze gdy coś nas przestraszy, chociaż mamy tutaj także do wyboru gęsią skórkę lub, w ostateczności, możemy trząść się jak osika. Trudno byłoby chyba  znaleźć jakąś cechę charakteru lub zachowania ludzkiego, do której nie pasowałby ten czy inny epitet wyłuskany z  obserwacji naszego naturalnego środowiska lub importowany z  popularnych i często naśladowanych  bajek Ezopa, w których zwierzaki zachowują się jak ludzie, głównie w celu wygłaszania moralów typu „pozory mylą” , „ten się śmieje, kto się śmieje ostatni” itp. Wiele bajek Ezopa skondensowano z czasem do krótkich powiedzonek, których źródło zostało już dawno zapomniane, chociaż  wegetują one do dziś w formie banalnych zwrotów mowy.

Język bogaci się przez nabywanie porównań i metafor, które bierzemy z otaczającego nas świata. Jak nazywaliśmy kolor, który dała nam pomarańcza, zanim wiedzieliśmy jak wygląda ten egzotyczny owoc?  Czasownik „małpować” z pewnością nie istnial jako synonim przedrzeźniania, zanim widok tych  komediantow zwierzęcych nie utrwalil się w naszej świadomości. Jak i dlaczego wybieramy takie a nie inne stworzenie jako uosobienie  ludzkich wad i zalet jest prawdopodobnie kwestią przypadku. Dla nas tchórz służy zarówno do określenia zwierzęcia jak i człowieka, któremu brak odwagi, podczas gdy  Anglicy uważają kurczaka za symbol tchórzostwa. Co kraj, to obyczaj; co język, to przenośnia.Krzysztof Niemirycz, jeden z  mniej znanych  poetów barokowych, tak moralizował kiedyś na temat zwierząt i ludzi:
Jedneż wady, jedneż cnoty
Mamy w sobie z zwierzętami
I ludźmiśmy jeno póty
Póki się na wodzy mamy.
Innymi słowy, wolno nam harować jak wół, mieć wilczy apetyt, być zapobiegliwym jak pszczoła, spać jak suseł i wstawać o świcie ze skowronkiem, ale nie powinniśmy brać za wzór zachowania osłów, świń, pasikoników, lisów i reszty moralnie podejrzanej hołoty. Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ©Stefan Grass

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: